W sierpniu tego roku 20-letnia kobieta udała się na oddział pogotowia ratunkowego w Lewisham University Hospital w południowym Londynie. Po urodzeniu dziecka tydzień wcześniej rozwinęła się u niej posocznica, zagrażająca życiu infekcja krwi i wymagała pilnej pomocy medycznej.


Trzymając dziecko w ramionach i pomimo płaczu ze strachu, Abi Lewis*, starsza położna w szpitalu, wspomina, jak personel pogotowia ratunkowego odesłał ją do domu autobusem, aby podrzuciła dziecko, mimo że oddział porodowy zalecił inaczej. „Kiedy nie przyszła na oddział, zadzwoniłem na pogotowie, żeby sprawdzić, gdzie jest. W chwili, gdy usłyszałem o sposobie, w jaki była traktowana, wiedziałem, że jest czarna. Wiele razy widziałam tego rodzaju traktowanie czarnoskórych kobiet, gdzie ich choroba nie jest traktowana poważnie – mówi. „Kocham NHS i jestem dumny, że możemy zapewnić bezpłatne leczenie milionom ludzi. Ale nie mam wątpliwości, że NHS jest nieumyślnie, ale z natury systemowo rasistowski”.

Incydent nie jest w żaden sposób odosobniony. Bezsporne jest, że czarna społeczność jest bardziej zagrożona w systemie medycznym niż ich biali z powodu ignorancji medycznej i nieświadomych uprzedzeń. W rzeczywistości, raport opublikowany w tym tygodniu zatytułowany „Czarni ludzie, rasizm i prawa człowieka” przez Komisję Praw Człowieka brytyjskiego parlamentu cytuje badanie ClearView Research, które wykazało, że ponad 60% Czarnych w Wielkiej Brytanii nie wierzy, że ich zdrowie jest tak samo chronione przez NHS w porównaniu do białych. Weź poród. W samej Wielkiej Brytanii czarne kobiety są pięć razy bardziej narażone na śmierć podczas porodu niż białe kobiety. W pierwszym miesiącu pandemii osoby rasy czarnej, azjatyckiej i mniejszości etnicznej (BAME) stanowiły 72% personelu NHS i zgonów opiekunów z powodu Covid-19, jednak stanowią oni tylko 44% personelu. „Czarni nie mają genetycznej skłonności do umierania” – mówi dr Nagla Elfaki, lekarz położnictwa i ginekologii w Szpitalach Uniwersyteckich Barking, Havering i Redbridge NHS Trust. „Ale konsekwencje systemowego ucisku i zinstytucjonalizowanego rasizmu, w tym ubóstwo, złe warunki mieszkaniowe i słaba wiedza na temat zdrowia, w połączeniu z nieodłącznymi uprzedzeniami w medycynie, mają skumulowany i niszczycielski wpływ na wyniki zdrowotne”.



Abi wielokrotnie doświadczyła tego nieświadomego uprzedzenia z pierwszej ręki. „W zeszłym roku miałam pacjentkę, która została przyjęta z nierealną ciążą [dziecko nie przeżyło]” — wspomina Abi. „Miała dość ciężką cukrzycę, która wymagała leczenia, ale nikt jej nie leczył, mimo że prosiła o pomoc. Pamiętam, jak namawiałem jednego z konsultantów, aby zadbał o jej stan, a on wzruszył ramionami i powiedział „tak, ale dziecko nie przeżyje”. A co z matką? Czy ona też nie była warta ocalenia?

Wiele z tych zakorzenionych uprzedzeń w medycynie można wywieść z niewolnictwa, kiedy lekarze twierdzili, że czarni niewolnicy mogą znosić więcej bólu niż biali, aby ułatwić dalsze zniewolenie i tortury. Niewolników często operowano w celach medycznych bez znieczulenia, a podczas II wojny światowej te stereotypy uzasadniały decyzję armii amerykańskiej o testowaniu broni chemicznej na czarnych żołnierzach i nawet dzisiaj nadal dominują. „Do lat 70. wciąż drukowano podręczniki medyczne, w których czarni ludzie mają wyższy próg bólu” – mówi dr Elfaki. „Przekłada się to na rasowe uprzedzenia w leczeniu bólu i ogólnym leczeniu czarnych pacjentów”.


W obecnym programie medycznym jest też więcej niuansów. Przede wszystkim, że jest nastawiony na leczenie pacjentów rasy białej. „Na uniwersytecie prototypem w naszych podręcznikach do anatomii był biały mężczyzna” – mówi dr Tosin Sotubo, lekarz pierwszego kontaktu i założyciel Mind Body Doctor. „Nie uczysz się, jak leczyć wszystkich ludzi, głównie uczysz się, jak leczyć białych mężczyzn”. W rezultacie pojawiają się oczywiste problemy, a mianowicie, że lekarze nie są przygotowani do leczenia osób rasy czarnej i mniejszości etnicznych.

Weźmy za przykład wysypki; wysypki mają różny wygląd na różnych kolorach skóry. Dopiero poznanie ich wyglądu na białej skórze sprawia, że ​​lekarze nie są w stanie rozpoznać i zdiagnozować potencjalnie zagrażających życiu chorób, takich jak zapalenie opon mózgowych, odra i borelioza, u pacjentów rasy innej niż biała. „Bardziej skrajnym przykładem jest choroba Kawasaki, która choć rzadka, jest najczęstszą przyczyną chorób serca u dzieci” – wyjaśnia dermatolog dr Ifeoma Ejikeme. „Wysypka wygląda zupełnie inaczej na czarnej skórze i przy niewłaściwym treningu może łatwo zostać odrzucona z powodu prostej wysypki wirusowej, która ma tragiczne konsekwencje”.


To podejście skoncentrowane na bieli zostało również pokazane dopiero podczas pandemii Covid-19. „Ogólne przesłanie polegało na dzwonieniu pod numer 999, jeśli dana osoba wyglądała blado lub jej usta stały się niebieskie, ponieważ byłby to znak, że nie oddycha prawidłowo. Czarni ludzie nie bledną ani nie sinieją” – mówi dr Elfaki. „Pacjenci zdali sobie sprawę, że lekarze nie rozumieją ani nie rozpoznają ich choroby lub bólu ze względu na ich wygląd, w wyniku czego pacjenci z czarnymi i mniejszościami etnicznymi są bardzo nieufni wobec NHS”.

Oprócz dekolonizacji programu nauczania i usunięcia uprzedzeń rasowych ze szkolenia medycznego, należy wprowadzić ważne zmiany w zakresie reprezentacji na poziomie zarządu. „W Londynie prawie połowa pracowników NHS to osoby rasy czarnej i mniejszości etniczne, ale 92% członków Rady Powierniczej NHS jest białych”, zauważa dr Elfaki.


Minęło ponad dziesięć lat, odkąd Departament Zdrowia ogłosił, że muszą „nadać jeszcze większe znaczenie równości rasowej”, z „systematycznym planem działania”, aby zwiększyć reprezentację na najwyższych szczeblach służby do 30 procent BME. Oczywiste jest, że NHS i rząd zawiodły w tym celu spektakularnie – nawet przez ich własne przyznanie. W opublikowanym w tym tygodniu raporcie Komisji Praw Człowieka brytyjskiego parlamentu zauważono, że „NHS uznaje i żałuje tej dysproporcji [w śmiertelności matek między białymi i czarnymi kobietami], ale nie ma celu, aby to zakończyć”.

Co więcej, badanie przeprowadzone przez Rogera Kline'a z Middlesex University w 2014 r. zatytułowane „Śnieżnobiałe szczyty NHS” wykazało, że w ostatnich latach nie nastąpiła żadna znacząca zmiana w proporcji nominacji w BAME Trust Board, „kontynuując wzorzec niedoreprezentowania w porównaniu zarówno do siły roboczej, jak i miejscowej ludności”.

Odkryto również, że personel BAME dwukrotnie częściej przystępował do postępowania dyscyplinarnego, a awans pielęgniarek BAME trwa o 50% dłużej w porównaniu do białych pielęgniarek. „Możesz zobaczyć wiele czarno-brązowych twarzy na dole, ale nie możesz pozwolić, by uśpiło cię to fałszywym poczuciem bezpieczeństwa, ponieważ ci ludzie nie znajdują się na stanowiskach, w których mogą wprowadzać zmiany lub wpływać na system” – mówi Dr Elfaki. W odpowiedzi w 2015 r. ustanowiono NHS Workforce Race Equality Standard, który jest żywą inicjatywą mającą na celu wdrożenie strategicznego podejścia do poprawy reprezentacji BAME na poziomie wyższego kierownictwa i zarządu oraz pomoc w zapewnieniu lepszego środowiska pracy dla pracowników BAME .

Jednak dla Abi rasizm jest nadal rzeczywistością jej codziennego miejsca pracy – nie tylko ze strony pacjentów, ale także ze strony kolegów: „Kiedy protesty miały miejsce po zabójstwie George'a Floyda, starszy członek personelu medycznego zostawiał komentarze na temat Facebook, który był anty-Black Lives Matter”. Komentarze obejmowały: „Czy możemy po prostu nie zmienić nazw naszych ulic na Mugabe Ave lub Zambia Way. Dziękuję!' na publicznej stronie polityka. „Wielu z nas narzekało, ale powiedziano nam, że nic nie można zrobić”, mówi Abi.


Po miesiącach zasłużonego narodowego uznania dla NHS wydaje się oczywiste, że system ma również głęboko zakorzenione problemy, których rozwiązanie będzie wymagało czegoś więcej niż klaskania. „Oklaski były miłym gestem” – mówi dr Elfaki. „Ale musimy wyjść poza gesty. Potrzebujemy namacalnych i finansowych zasobów, aby dokonać trwałej i znaczącej zmiany”.

GLAMOR skontaktował się z Lewisham And Greenwich NHS Trust w celu uzyskania komentarzy, na które rzecznik powiedział: „Nie tolerujemy żadnej formy rasizmu w miejscu pracy, a wszystkie otrzymywane przez nas skargi są dokładnie badane”. Jeśli chodzi o częstość występowania pacjenta z cukrzycą, rzecznik Trustu skomentował: „Nakłaniamy kolegów do wewnętrznego zgłaszania obaw dotyczących tych zarzutów, abyśmy mogli przeprowadzić pełne dochodzenie i podjąć odpowiednie działania. Mamy kodeks postępowania dla wszystkich naszych pracowników, aby zapewnić, że pacjenci i współpracownicy są przez cały czas traktowani z szacunkiem i współczuciem. Wspieramy i zachęcamy wszystkich współpracowników do zgłaszania nam wątpliwości, a ostatnio wprowadziliśmy niezależną usługę zgłaszania uwag, która zapewnia poufne porady i wsparcie. Publikujemy również wyniki dochodzeń dotyczących relacji pracowniczych wewnętrznie, aby pokazać, że złe zachowanie nie jest tolerowane w Trust”.

*Nazwiska i dane zostały zmienione w celu ochrony tożsamości.